PIRAMIDA ZAPACHOWA
Metafora piramidy zapachowej najlepiej obrazuje harmonię perfum.Dowiedz się, jak ewoluują twoje ukochane zapachy!

nuta głowy
  • bergamotka
  • pomarańcza
  • lawenda

nuta serca
    • fiołek alpejski
    • pelargonia
    • jaśmin

nuta bazy
    • drzewo cedrowe
    • drzewo sandałowe
    • piżmo

Kliknij aby powiększyć zdjęcie

De L'ambre Shadow 50ML

W magazynie

1 recenzja(i)
69.95
   

   Pin it

Recenzje klientów

1 produkt(ów)

na stronę
Jeśli w całej rozciągłości odrzucić koncepcję “prestiżowej, wieczorowej elegancji” – jest to bardzo przyzwoity, dość klasyczny zapach codziennego użytku, skoncentrowany na sporej ilości sandałowca otulonego ciepłem bursztynu… dla miłośników obu nut, może Recenzja dodana przez Blog Perfumomania
Zbierałem się do recenzji tego zapachu z podobnym entuzjazmem, co premier za realizację obietnic wyborczych… w ciągu ostatnich dwóch miesięcy wypsikałem prawie jedną trzecią flakonu w poszukiwaniu zrozumienia i mocnych stron tego zapachu, ale olśnienie dopadło mnie dopiero wczoraj wieczorem – przypadkiem i z zaskoczenia, niczym niechciana ciąża gimnazjalistkę… z drugiej strony, jak dziewczę miało się zabezpieczyć, gdy na religii za użycie gumki i pigułki straszą ogniem piekielnym, wychowanie seksualne i etyka istnieje tylko na papierze – a na biologii wciąż uczą o jakże niezbędnym w dorosłym życiu “układzie krwionośnym żaby“, zamiast wpajać podstawy antykoncepcji?… ale do rzeczy… :)

Oświeciło mnie dopiero, gdy bezwiednie zaaplikowałem sobie De L’ambre Shadow globalnie, zupełnie nie zwracając uwagi na zewnętrze, kurzącej się na biurku od dwóch miesięcy flaszki i zacząłem kontemplować sam bukiet… i wreszcie zrozumiałem, że jedyną przeszkodą w zaakceptowaniu brzmienia kompozycji – okazał się niebrzydki w sumie flakon i nieco pretensjonalna nazwa, która absolutnie nie konweniuje z dość swobodną zawartością flaszki… paradoksalnie, gdyby szata graficzna i nazwa nie sugerowały tak dobitnie, iż mamy do czynienia z “prestiżową” kompozycją o eleganckim, wieczorowym zacięciu – zapewne łyknąłbym aranżację De L’ambre Shadow bez jednego miauknięcia… a tym czasem na widok flakonu oczy mówiły tak, zaś nos mówił nie – i na odwrót, gdy wystarczyło po prostu zignorować sugestie producenta…

Jacques Battini - De L'ambre Shadow

Prosty, acz miły dla oka flakonik utrzymany w ciemnej kolorystyce, zwieńczony kawałkiem zawieszonego na nim bursztynu oraz człon L’ambre w nazwie – sugeruje iż jest to poważna kompozycja na wieczór… ale ciepły, delikatny akord bazowy, osnuty na drewnie i bursztynie (ang. amber – czyli bursztyn, a nie ambra jako taka) oraz rześki, wyrazisty cytrusowo ziołowy początek i intensywne ziołowo sandałowe serce, niezbyt widzą mi się w charakterze aranżacji stricte wieczorowej… De L’ambre Shadow to raczej zbliżony tematycznie do Columbus 1492 casualowiec, o klasycznym rodowodzie – niż bursztynowa torpeda do szturmowania klubów i rautów dla bankierów… powiem więcej, oceniając ten zapach wedle kryteriów narzuconych przez producenta, nie zebrałby pozytywnej noty – ale wyrwawszy go uprzednio z kontekstu i wszelkich podtekstów – jest co całkiem przyjemny, nie przekombinowany kwiatowo ziołowo drzewny zapach codziennego użytku…

De L'ambre Shadow

Otwarcie to lekki, nieco spłaszczony akord cytrusowy, delikatnie liźnięty słodyczą bergamotki i solidnie doprawiony aromatyczną kolendrą, dyskretną lawendą oraz odrobiną ciepłego kardamonu… w chwili gdy sądziłem iż zapach uderza w klimaty kolońsko śródziemnomorskie, pojawia się dominująca resztę kompozycji bujna nuta drewna sandałowego, zwieńczona zręcznie przemyconym do bukietu kwiatem pelargonii i piżmem… po mniej więcej trzech kwadransach od aplikacji, w tle tej ziołowo sandałowej mieszanki – pojawia się otulająca, ciepła nutka bursztynu, nadająca kompozycji ocieplającej miękkości, przełamującej suchość finiszujących drewien… w mojej ocenie jest to akcent nazbyt wysublimowany, aby zaliczyć De L’ambre do grona kompozycji wieczorowych…

De L'ambre Shadow 1

Wprawdzie wyrażone poprzez nazwę aspiracje producenta, wskazują na coś niesłychanie elitarnego – ale nie oszukujmy się, że w tym przedziale cenowym można wyczarować diabelnie sugestywne arcydzieło, stworzone z najwyższej jakości składników naturalnego pochodzenia – które zamknięto w weneckim krysztale i zwieńczono korkiem inkrustowanym włosiem syberyjskiego jenota… za te pieniądze to po prostu technicznie niewykonalne, dlatego nie można mieć pretensji o chwilami niewystarczającą precyzję detali i przeciętne osiągi… nie jest to również kompozycja wieczorowa, ale wyłączywszy “prestiżowe” zapędy – dostajemy całkiem przyzwoicie zaaranżowaną kompozycję, z przyjemną nutą bursztynu, podkreśloną przez miły akcent w postaci zawieszonego na atomizerze kawałka jantaru…

reasumując: jeśli w całej rozciągłości odrzucić koncepcję “prestiżowej, wieczorowej elegancji” – jest to bardzo przyzwoity, dość klasyczny zapach codziennego użytku, skoncentrowany na sporej ilości sandałowca otulonego ciepłem bursztynu… dla miłośników obu nut, może to być prawdziwa gratka, szczególnie jeśli spojrzeć na cenę i całkiem przyzwoite osiągi…

przypomina mi: z początku któregoś z wypełnionych świeżą zieleniną Bossów, bodajże Energise - zaś później, przez wzgląd na sowitą ilość sandałowca zapach kojarzy mi się z Columbusem, wpadającym w fazie schyłkowej w ciepłe klimaty Dunhilla, zwieńczone miękkością jantaru…
Źródło: http://perfumomania.wordpress.com/2013/05/24/jacques-battini-de-lambre-shadow-z-serii-prestige-czyli-bursztynowo-sadalowa-komnata/#comment-5619 (Dodano 28-05-13)

1 produkt(ów)

na stronę

Napisz własną recenzję

Twoja recenzja: De L'ambre Shadow 50ML